A propos:
http://www.zm.org.pl/?a=metro-czas-074
Własnie przed chwilą jechałem metrem z Placu Wilsona na mój Służew. Wchodze na stację i stoi pociag w kierunku Marymontu. Tuż po zapowiedzi "pociąg w kierunku Marymontu odjedzie za 20 sekund" - tenze pociag zamyka drzwi i odjeżdża, a zapowiedź o 10 sekundach przerywana jest w połowie. Za ok. 40-50 sekund wjeżdża pociąg z Kabat. Wszyscy pasażerowei z Kabat spokojnie sobie wysiedli i wyszli ze stacji. Za 30 sekund dopiero wjechał pociag z torow postojowych w kierunku Kabat.
Po prostu skomunikowania gorzej niż na PKP. Rozumiem gdyby to jeszcze były godziny szczytu, dzien powszedni i komuś się spieszyło, ale to sobota wieczór. Jak będa dalej robic w ten sposób to uważam powinni na cztery spósty zamknać tę stację Marymont i nie byłoby chociaż gdzie wiatrowi hulać. Nawet te 9 minut częstotliwości do Marymontu w ogóle przy takich skomunikowaniach nie ma sensu.
A może jest jednak jakiś sposób, aby może nawet żadziej, ale jednak pociągi jeździly bezpośrednio Kabaty Marymont i spowrotem (co ktoryś kurs, może tylko w weekendy). Czy jest może tor przejazdowy ze wschodniej na zachodnią nitka przed Gdanskim - bo może własnie w weekendy udałoby sie np. co drugi czy co trzeci pociąg puścic tym torem bezpośrednio z Marymontu.
Czekam na opinie w tej sprawie.