Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 3 ] 
Autor Wiadomość
PostNapisane: Cz lut 25, 2010 13:05 
Offline
Oberspammer

Dołączył(a): Cz sty 17, 2008 21:55
Posty: 2010
Lokalizacja: Śródmieście, trzecie piętro
http://www.poboczem.pl/naszym-zdaniem/news-sprawa-ochlapanych-pieszych,nId,239449
Cytuj:
Sprawa ochlapanych pieszych

W czasach głębokiego PRL dziennikarze, którym władza i cenzura nie pozwalały krytykować tego, co naprawdę doskwierało Polakom, wyżywali się na nieuprzejmych kelnerach i chamskich szoferach, którzy obryzgiwali przechodniów błotem z kałuż.


Przemoczony nieszczęśnik powinien zanotować numery rejestracyjne auta oraz zadbać o udokumentowanie przebiegu incydentu i swojej krzywdy
Dziś kelnerom daliśmy spokój, natomiast wraz z odwilżą wróciła do mediów sprawa ochlapanych przez przejeżdżające samochody pieszych. Pojawiły się rady, co robić w takich przypadkach.


Otóż przemoczony nieszczęśnik powinien zanotować numery rejestracyjne auta oraz zadbać o udokumentowanie przebiegu incydentu i swojej krzywdy: świadkowie, fotografie, rachunki z pralni itp. Dzięki temu będzie mógł dochodzić od sprawcy odszkodowania za poniesione straty, a kierowca, który je spowodował, zostanie dodatkowo ukarany mandatem za nieostrożną jazdę.

Zdarza się nam chodzić pieszo, czyli, jak mówią w Małopolsce "na nogach", ale w tym wypadku zdecydowanie trzymamy stronę zmotoryzowanych.

Przede wszystkim trzeba zapytać, skąd się biorą kałuże na jezdniach? Przecież nie z rur wydechowych czy chłodnic pojazdów. To efekt złego wyprofilowania i nierówności dróg, zatkanych odpływów kanalizacyjnych, niedrożnych rynsztoków, nie usuwania śniegu z chodników. Z pewnością winnymi tych zaniedbań nie są kierowcy.

Po drugie, trudno ich posądzać o brak instynktu samozachowawczego. A nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie przecież wjeżdżał z impetem w kałużę, nie wiedząc, co się pod nią kryje. Tylko zatkana studzienka czy może ogromna wyrwa w asfalcie? Zresztą nawet najostrożniej przejeżdżając przez takie zalane wodą miejsce można wywołać zalewającą chodnik fontannę. Na omijanie rozlewisk nie pozwala z kolei... Kodeks drogowy, nakazujący poruszanie się jak najbliżej prawej krawędzi jezdni.

Co ma zrobić kierowca, oskarżony o ochlapanie przechodnia? Powinien przedstawić własną wersję wydarzeń (świadkowie, fotografie...) i domagać się zrekompensowania poniesionych kosztów (mandat, odszkodowanie dla pieszego) od zarządcy drogi.

Tylko czekać, gdy pierwsza taka sprawa trafi do sądu. Wizja lokalna w terenie, ekspertyzy z zakresu hydrodynamiki, określające wpływ prędkości samochodu na zasięg rozbryzgu wody, biegli, wypowiadający się na temat wpływu błota pośniegowego na różne rodzaje tkanin w ubraniach itd. Tak, to byłby ciekawy proces...
Kierowcy -- niewinne ofiary złej nawierzchni...

_________________
We made it idiotproof. They grow better idiots.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Cz lut 25, 2010 14:14 
Offline
Zielony Oszołom

Dołączył(a): Pt lut 19, 2010 14:05
Posty: 694
Lokalizacja: Warszawa, daleko za Wawrem
Cytuj:
Z pewnością winnymi tych zaniedbań nie są kierowcy.

Jeszcze wyjdzie na to, że winni są... sami piesi. To nie kierowca go ochlapał, a pieszy się specjalnie nadstawił. A wcześniej zatkał studzienkę dla lepszego efektu.

Studzienki zatkane - przez wyrzucone pety pieszych.
Dziury w jezdniach - przez piesze w szpilkach.
Śnieg na jezdni - zrzucony z chodników.

Biedni ci kierowcy. Może dobudować im kilka pasów, to problemy same się rozwiążą?

_________________
Ważne jest dokąd zmierzamy, a nie jak szybko.

"... we humans tend to screw up everything that's good enough as it is...or everything that we're attracted to, we love to go and defile it." - Chris Cornell


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Cz lut 25, 2010 16:44 
Offline
Admin

Dołączył(a): Pt gru 29, 2006 13:11
Posty: 1024
Lokalizacja: Warszawa
Cytuj:
Sprawa ochlapanych pieszych

Po drugie, trudno ich posądzać o brak instynktu samozachowawczego. A nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie przecież wjeżdżał z impetem w kałużę, nie wiedząc, co się pod nią kryje. Tylko zatkana studzienka czy może ogromna wyrwa w asfalcie? Zresztą nawet najostrożniej przejeżdżając przez takie zalane wodą miejsce można wywołać zalewającą chodnik fontannę.


Be-ze-dura. jadąc powoli nie wywołuje się fontanny spod kół. To fizyka, czysta fizyka.

Ale dla niektórych "najostrożniej" oznacza 120km/h na budziku i wtedy faktycznie jest problem - nie tylko z kałużami z resztą.

Cytuj:
Na omijanie rozlewisk nie pozwala z kolei... Kodeks drogowy, nakazujący poruszanie się jak najbliżej prawej krawędzi jezdni.


Bzdura numer dwa. Kodeks nie zabrania wykonywać manewru omijania kałuż, dziur itp.
A samo "jak najbliżej" tez nie oznacza "szuraj felgą o krawężnik niezależnie od sytuacji", tylko "jedź najbliżej jak się da bez powodowania zagrożenia" - także zagrożenia ochlapaniem pieszego. Z resztą 95% kierowców rozumie to instynktownie.

A reszta niech faktycznie próbuje udowodnić, że ich ochlapanie pieszego to wina drogi - to faktycznie może być ciekawa sprawa. Cała Polska będzie miała z kogo się śmiać, a kierowca i tak nie wygra.

_________________
Pozdrawiam rowerowo - Rafał 'Raffi' Muszczynko
__________________________________________________
Jeździć możesz powoli, ale myśleć musisz szybko ;-)


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 3 ] 

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 74 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
POWERED_BY
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL