Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 2 ] 
Autor Wiadomość
PostNapisane: Wt maja 06, 2008 9:47 
Offline
Zielony Oszołom

Dołączył(a): Wt sty 30, 2007 16:03
Posty: 487
Lokalizacja: Bielany
Uwaga, zwierzę na drodze

Obrazek
Sarna wbiegająca na drogę. To właśnie to zwierzę najczęściej pada ofiarą polskich kierowców. Fot. Waldemar Sosnowski / AG

Kolizje ze zwierzętami to tylko pół procent zdarzeń drogowych - twierdzi policja. Naukowcy sądzą, że naprawdę jest ich niemal dziesięciokrotnie więcej. W Polsce wciąż robi się bardzo mało, by zapobiegać tego typu wypadkom

Majowy weekend był zapewne tragiczny nie tylko dla ludzi. Na lokalnych drogach, na których zwykle ruch jest niewielki, raptem zaroiło się od aut. Efekt? Tysiące zabitych większych i mniejszych zwierząt.

Gdy natężenie ruchu wynosi tysiąc pojazdów na dobę, większości zwierzaków udaje się ją bezpiecznie przejść. Gdy jest ich dwa razy więcej, udaje się to co drugiemu osobnikowi. Przy 10 tys. samochodów na dobę tworzy się bariera nie do przebycia. Największa śmiertelność panuje na trasach, na których natężenie waha się od 5 do 7,5 tys. pojazdów na dobę. To dlatego, że gdy natężenie sięga 8 tys. aut, hałas jest tak duży, że odstrasza zwierzęta od drogi.

Europejskie i amerykańskie dane na temat ginących na drogach zwierząt są wstrząsające. W Hiszpanii minimalną liczbę ssaków, ptaków, gadów i płazów zabitych na drogach ocenia się przynajmniej na 10 mln rocznie. W Belgii jest to 4 mln. W Danii ginie 1,5 mln ssaków, 3,7 mln ptaków i 3 mln płazów. W Stanach Zjednoczonych tylko w 1991 roku doszło do 500 tys. kolizji z jeleniami. W Szwecji roczne straty spowodowane zderzeniami z łosiami i sarnami wynoszą 100 mln euro - dotyczy to tylko zdarzeń zgłoszonych policji, realny koszt jest najprawdopodobniej dwa razy wyższy.

A jak to wygląda w Polsce? Nie wiadomo. - Choć w wielu krajach już dawno zauważono, że kolizje z dzikimi zwierzętami to poważny problem, w Polsce wciąż nie ma rzetelnych statystyk - mówi Sylwia Borowska, która na Wydziale Inżynierii i Kształtowania Środowiska warszawskiej SGGW obroniła niedawno pracę magisterską pt. "Kolizje z dzikimi zwierzętami na drogach w Polsce". Praca, która powstała pod kierunkiem prof. Michała Wasilewskiego, to pierwsze opracowanie, w którym została podjęta próba pokazania tego problemu w skali całego kraju.

Najgorzej jesienią

Praca, która powstała pod kierunkiem prof. Michała Wiśniewskiego, to pierwsze opracowanie, w którym została podjęta próba pokazania tego problemu w skali całego kraju.

- Policyjne statystyki mówią, że wypadki z udziałem zwierząt to tylko 0,5 proc. wszystkich zdarzeń drogowych. Ale dotyczy to też zwierząt domowych i jestem przekonana, że to bardzo zaniżona liczba - twierdzi Borowska. Dzięki pomocy zajmującego się sprawami komunikacji stowarzyszenia SISKOM Sylwia przeprowadziła ankietę wśród kierowców i osób im towarzyszących. Kierowcom zadano 14 pytań dotyczących kolizji. Dotyczyły one miejsca zdarzenia, wielkości zwierzęcia oraz pory dnia. Pytania dotyczyły też zgłoszenia wypadku władzom. - Okazało się, że liczba podawana przez policyjne statystyki jest dziewięciokrotnie zaniżona. Może to wynikać z tego, że zdarzenia są zgłaszane bardzo rożnym służbom albo nie są zgłaszane w ogóle, gdy np. straty są niewielkie.

Jakie zwierzęta najczęściej były ofiarami wypadków? Wśród dużych ssaków pod kołami ginęły głównie sarny, które stanowiły 36 proc. wszystkich zabitych zwierząt. Następne były zające - 21 proc., lisy - 9 proc. dziki - 6 proc., jelenie - 5 proc., wiewiórki - 3 proc. oraz łosie - 2 proc.

Do 39 proc. kolizji dochodziło jesienią; latem do 32 proc. - Jesień można tłumaczyć aktywnością godową zwierząt takich jak jeleń lub przemieszczaniem się ich w kierunku zimowisk. Połowa wypadków miała miejsce w lesie. Większość wydarzyła się w nocy - 37 proc., i o zmierzchu - 29 proc. Powodem kolizji w 92 proc. było nagłe wtargnięcie zwierzęcia na jezdnię.

Nie wierz w gwizdki

Naukowcy coraz częściej wskazują, że przy lokalizacji nowych dróg trzeba uwzględniać korytarze migracyjne zwierząt i po prostu ich drogami nie przecinać. Niestety, nie zawsze jest to możliwe, zresztą wiele dróg już przecina szlaki wędrówek zwierząt. Budowa specjalnych przejść jest bardzo kosztowna i inwestorzy starają się tego unikać.

Tańszą alternatywą dla przejść miały być tzw. wilcze oczy, czyli światła odblaskowe, które w momencie nadjeżdżania samochodu odbijają światło reflektorów w kierunku lasu i płoszą zbliżające się do szosy zwierzęta. Najnowsze amerykańskie badania pokazały jednak, że "wilcze oczy" nie są skuteczne. Podobnie jest z gwizdkami montowanymi na samochodach (ich gwizd, powodowany pędem powietrza, miałby płoszyć zwierzęta).

Najtańszą i dość skuteczną metodą są po prostu dodatkowe tablice ostrzegawcze. Mogłyby być na nich sylwetki różnych zwierząt i na przykład pora roku lub godziny, w jakich można się spodziewać zwierząt. W Niemczech są znaki informujące, że na odcinku najbliższych stu metrów między godziną 18 a 6 rano można spodziewać się wydr. - Takie znaki lub tablice mogą być ustawiane sezonowo - tylko na okres migracji. Mogą to być też włączane na czas wędrówki zwierząt świetlne tablice informacyjne. Powinno się to odbywać przy współpracy z lokalnymi organizacjami przyrodniczymi, bo ich członkowie najlepiej znają zwyczaje zwierząt. Chodzi głównie o to, by u kierowców nie doszło do efektu spowszednienia znaku. Wtedy przestają na niego reagować - mówi Borowska.

W Polsce ustawia się głównie znaki "Uwaga, dzikie zwierzęta" z rysunkiem skaczącej sarny, niestety, dość często w miejscach przypadkowych. Są już jednak pierwsze jaskółki zwiastujące zmiany. W Łodzi przy współpracy nadleśnictw i przyrodników drogowcy montują sezonowe tablice z sylwetką jeża i wiewiórki. Dobrym sposobem jest też ograniczanie prędkości. W słynnym amerykańskim parku Yellowstone częstość kolizji z owcami kanadyjskimi na odcinkach dróg z ograniczeniem prędkości i po ustawieniu znaków ostrzegawczych zmalała o 33 proc., podczas gdy ruch wzrósł o 50 proc.

Zbierać dane


Tylko w Niemczech w 2006 roku firmy ubezpieczeniowe wypłaciły z powodu kolizji z dzikimi zwierzętami 450 mln euro odszkodowań . W Polsce nikt nie ma takich danych. Ubezpieczenia odnotowują je w kategorii "inne". Część informacji trafia do nadleśnictw i konserwatorów przyrody, a część na policję. Zdarza się też, że potrącone zwierze jest traktowane jako "zdobycz" i ląduje w bagażniku, choć jest to przestępstwo.

Bez dokładnych danych trudno jest podejmować sensowne działania zapobiegawcze, choć niektóre rzeczy można by zrobić od razu. - Najlepiej byłoby, gdyby informowana i odpowiedzialna za zbieranie danych była policja, która na miejsce jechałaby z lekarzem weterynarii. Tak jest w wielu krajach Europy. Chodzi o to, by można było rozpoznać gatunek zwierzęcia, ale też udzielić mu pomocy. Tacy dyżurni lekarze weterynarii powinni współpracować z policją, szczególnie w regionach, gdzie kolizji jest dużo - wyjaśnia Sylwia Borowska. - Niestety, u nas dość często zdarza się, że ranne zwierzę kona otoczone tłumem gapiów lub co najwyżej ściągane jest do rowu.

Adam Wajrak
2008-05-06,
Źródło: Gazeta Wyborcza

PS o kolizjach z ptakami --> http://www.zm.org.pl/?a=wywiad_prof_luniak-078

_________________
--
pzdr.

Jack


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Wt maja 06, 2008 12:33 
Offline
Oberspammer

Dołączył(a): Śr sty 03, 2007 20:18
Posty: 2049
Lokalizacja: Z Warszawy
Jak się jedzie samochodem ok 100 km. to co najmniej z 3-4 razy zawsze coś jest przejechane, ale zwykle to koty i psy.

_________________
Byłem i jestem jawny, świadomy oraz chętny do współpracy.


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 2 ] 

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 41 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
POWERED_BY
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL