I dla równowagi - podobnie alarmistyczne doniesienia z Krakowa:
http://miasta.gazeta.pl/krakow/1,35798,5661536.html
Cytuj:
Kierowcy sami korkują KrakówBartosz Piłat
2008-09-04, ostatnia aktualizacja 2008-09-04 23:32
Kraków jest w czołówce zakorkowanych miast Polski. Oprócz remontów czy źle ustawionych świateł na skrzyżowaniach jedną z ich przyczyn jest kultura jazdy krakowskich kierowców.
Po naszym mieście jeździ się źle. To nic nowego, ale fatalnie wypadamy też na tle innych polskich miast. Taki wniosek można wyciągnąć z przeprowadzonych przez "Gazetę" badań. Dwukrotnie w tym roku (23 maja i 8 sierpnia) sprawdzaliśmy, ile czasu zajmuje w Krakowie w godzinach popołudniowego szczytu powrót samochodem z pracy blisko centrum miasta do domu na jednym z większych osiedli mieszkaniowych.
Wybraliśmy jedną trasę: z biura na ul. Cystersów wracaliśmy do mieszkania na ul. Chmieleniec na Ruczaju. Do pokonania było ok. 8,5 km. Musieliśmy przedrzeć się przez remontowane rondo Grzegórzeckie, ulice Podgórską, Kalwaryjską, rondo Matecznego i wreszcie zapchaną do krańca swoich możliwości ulicę Grota-Roweckiego.
Wyniki? W końcu maja trasa zajęła 46 minut. W wakacje nie było wiele lepiej: 37 minut. To piąty i drugi najgorszy czas w Polsce wśród wszystkich dużych miast. Jednak nasi koledzy dziennikarze z innych miast przejeżdżali inne odległości niż my w Krakowie. Najwięcej mówiącym wynikiem jest więc chyba średnia prędkość poruszania się po krakowskich ulicach. Mamy 16. z 21 wyników w Polsce: 15,2 km/godz. (wyniki w grafice).

[...]
Jednym z popularnych sposobów na rozwiązanie problemu korków jest likwidacja ruchu ulicznego. W Krakowie od dawna planuje się zamknąć ścisłe centrum (wnętrze drugiej obwodnicy) dla wszystkich aut poza pojazdami mieszkańców tego rejonu i dostawców czy taksówkarzy. Na razie pomysł napotyka dużą niechęć kierowców, bo zainteresowani nie mają gdzie zaparkować. Wciąż czekamy na pierwszy podziemny parking.
[...]
Źródło: Gazeta Wyborcza Kraków
http://miasta.gazeta.pl/krakow/1,35798,5661562.htmlCytuj:
Stawiamy się korkom
Jacek Kowalski
2008-09-04, ostatnia aktualizacja 2008-09-04 21:54
Przez korki tracimy rocznie jedno Euro. Nie, nie monetę, a piłkarskie mistrzostwa Europy. Ale są śmiałkowie, którzy ruszyli na wojnę z korkami.
[...]
Patent z kosmosu
Prof. Wojciech Suchorzewski z Politechniki Warszawskiej nigdy nie badał kosmosu, ale zna sposób na rozładowanie korków z innej galaktyki.
Prof. Suchorzewski jest głównym autorem polityki transportowej stolicy. Kolejne ekipy w ratuszu od 13 lat mozolnie wprowadzają ją w życie: - Na pytanie, kiedy korki będą mniejsze, powtarzam, że mniejsze już były. Teraz będą tylko coraz dłuższe, na coraz większych obszarach. Nie da się zbudować tylu ulic, żeby je rozładować. Choć każda obwodnica miasta jest na wagę złota.
Prof. Suchorzewski proponuje przenieść z Zachodu do Polski coraz bardziej powszechny, a w dodatku skuteczny sposób walki z korkami: to opłaty za wjazd do centrów miast. - Dziś to jest rozwiązanie z innej galaktyki, ale prędzej czy później trzeba będzie po nie sięgnąć - mówi prof. Suchorzewski. - A na razie oswajać z nim kierowców i polityków.
Jego zespół już dwa lata temu przygotował odpowiedni projekt dla Warszawy. Kierowcy płaciliby w godz. 7-17 za wjazd w 33 miejscach do obszaru odpowiadającemu przedwojennemu śródmieściu (od Wisłostrady po Towarową i Okopową oraz od Trasy Łazienkowskiej po rondo Babka i Dworzec Gdański). Pobieranie opłat i kontrole odbywałyby się automatycznie, żeby nie utrudniać ruchu. Gdyby dzienna stawka wynosiła 4 zł i 50 gr, system byłby samowystarczalny, zyski można by przeznaczać na rozwój komunikacji publicznej. A co najważniejsze liczba samochodów w centrum spadłaby aż o 30 proc.
O ten pomysł spytano 680 kierowców, przewidując jego realizację w ciągu 5-10 lat. Spodobało się tylko 26 proc., 67 proc. było przeciw, a 7 proc. nie miało zdania. Zdaniem Suchorzewskiego - protesty są nieuniknione. - W Londynie w 2003 roku ówczesny burmistrz przeforsował opłaty za wjazd do centrum (wtedy pięć, dziś osiem funtów), mimo zmasowanej krytyki mediów i wstrzemięźliwej postawy partyjnych kolegów z rządu. Zrobił to w ciągu jednego weekendu. Po trzech miesiącach korki zmniejszyły się o 20 proc. Z czasem zaczęły się sypać pochwały.
Pytano w Edynburgu, gdzie ratusz przeprowadził przed referendum kosztowną kampanię i przegrał. Władze Sztokholmu umówiły się z mieszkańcami na kilkumiesięczny eksperyment z opłatami dla wjeżdżających do śródmieścia. Opinia publiczna była niezadowolona, ale kiedy opłaty zniesiono, na ulice wróciło piekło korków. W referendum większość opowiedziała się za płaceniem.
- Nie da się zlikwidować korków, można ten problem tylko złagodzić. Przykład Londynu pokazuje też konkretne oszczędności - mówi prof. Suchorzewski, podając dane: prędkość w centralnej części miasta wzrosła z 14,3 do 17,1 km na godz., a każdy funt wpłacony przez wjeżdżającego do centrum przynosi redukcję kosztów transportu w całej aglomeracji o 2,5 funta (chodzi m.in. o wartość zużywanego paliwa czy zaoszczędzony czas).
[...]
To przez korek mamy alergię!
Japończycy dowiedli, że korki są jedną z poważnych przyczyn powstawania alergii. Prof. Krzysztof Buczyłko z Centrum Alergologii w Łodzi: - Wszystkiemu winne są stężone spaliny. Stężone związki chemiczne zawarte w smogu obniżają odporność organizmu na uczulenia. W dodatku cząsteczki spalin osadzają się na wirujących w powietrzu pyłkach roślin, oblepiają je - mówiąc obrazowo - i w postaci takiej stężonej "bomby" dostają się do organizmu. Jest jeszcze trzeci kłopot: drzewa stojące na trasie tworzenia się miejskich korków ulegają zatruciu stężonymi spalinami i rodzą coraz gorsze, coraz bardziej zmutowane pyłki. Które w coraz perfidniejszy sposób atakują nasze organizmy.
Najgorsze są silniki Diesla - emitują najgorsze spaliny. Oczywiście z punktu widzenia alergika. - I nic nie daje zamknięcie okien w aucie i włączenie klimatyzacji. Klimatyzacja obniża zawartość pyłków w powietrzu wewnątrz auta, ale - zdaniem japońskich badaczy - zaledwie o 18 procent - mówi Buczyłko.
[...]
Źródło: Gazeta Wyborcza Kraków