Czajnik napisał(a):
jest duża szansa, że i tak piękny projekt zostanie zniweczony.
Dlatego ja go ocenie, gdy będzie gotowy. Teraz jeszcze za mało o nim wiem, ale jestem raczej sceptyczny znając doświadczenie miasta w dziedzinie uprzywilejowania komunikacji zbiorowej.
Czajnik napisał(a):
a co do podniecania to bardzo ale to bardzo, będę się podniecał jak wspaniałe tramy firmy PESA, w nowatorskim długim zestawie, padną jak Hipolity, na rozruchu. Bo "stolyca" zawsze musi korzystać z "nowatorskich rozwiązań"
A ja się mogę założyć, że padną prawie od razu i nie będzie to dla mnie nic dziwnego. Przyjechały do stolicy markowe MANy i wypadały z nich szyby, pierwszy midibus w Wawie też stał kilka tygodni na warsztacie zanim zobaczył ulicę, przyjeżdżały pierwsze Solarki i kierowcy na nie klęli, tramwaje nowe też zawsze na początku się psuły, (ale to znasz tylko z Ceglaków, a wcześniej były N116, N112, Bulwy...), pociągi metra okazały się mieć jajowate koła, nowa WKD więcej stała niż jeździła na początku (a potem nie jeździła wcale bo miała wypadek), a SKM gnie się, bo ma pudła po pożarze i nie mozna jej zepchnąc jak się rozkraczy normalnym pociągiem, bo ma sprzęgi w standarcie europejskim a nie Polskim. Możnaby wymieniać w nieskończoność. Byłoby czymś dziwnym, gdyby z Pesą było inaczej, bezawaryjnie, normalnie.
Po prostu jak się nie pilnuje i dokładnie nie robi odbioru technicznego kupowanego sprzętu, to tak to właśnie jest później. Zwłaszcza w konstrukcjach nowoczesnych, gdzie elektroniki i podzespołów pełno i ma się co psuć. Co nie znaczy, że konstrukcje "sprawdzone" się nie psują. W Combino oidp były problemy ze sztywnością konstrukcji przez długi czas, Siemensy też się psuły na potęgę, NGT6 w Krakowie ztcp defektowały z powodu złych torowisk, do których nie były przystosowane. Wszystko dlatego, że każde jedno miasto, to inne uwarunkowania, zwłaszcza w tramwajach: inna szerokość torów, inne napięcie sieci trakcyjnej, inny osprzęt elektryczny (przetwornice, wyłączniki szybkie itp itd), inne wyposażenie dodatkowe jak kasowniki, tablice, klima, które też gdzieś w całość się wpina i inne w końcu też warunki eksploatacji (napełnienia pojazdów, kultura techniczna serwisu, jakość torowisk itp). Tramwaj trzeba "dostroić" do miejsca, gdzie jest używany, a by to zrobić dobrze, wymaga to czasu, jazd próbnych, poprawek itp.
Z resztą nie tylko z tramwajami tak jest. Kiedy do Warszawy zawitały pierwsze pojazdy z automatycznymi skrzyniami biegów, większość kierowców przy zmianie biegów strasznie "szarpała". Z czasem kierowcy i mechanicy nauczyli się używać i ustawiać skrzynie tak, by było płynniej, ekonomiczniej itp. Ale to wymagało miesięcy nauki, wymiany doświadczeń... i zmuszania kierowców by nie robili paru rzeczy, do których byli kiedyś przyzwyczajeni (np by nie wrzucali "na luz" podczas jazdy).
A co do Galasa, to HGW może Go zmienić i powinna to dawno zrobić (ale na kogo?). Ale jakoś nie sądzę, by się na to zapowiadało.
_________________
Pozdrawiam rowerowo - Rafał 'Raffi' Muszczynko
__________________________________________________
Jeździć możesz powoli, ale myśleć musisz szybko
