|
Ja bym tak nie demoralizował kierowców. Te 30% jest IMO możliwe.
Kiedyś jak się jeździło przepisowo po Wawie, to trochę nawet strach był, czy zaraz ktoś się w bagażnik nie wmelduje, bo co chwila ktoś z tyłu hamował ostro. Prędkość wtedy przekraczali wszyscy, jak leci, z ciężarówkami łącznie. Teraz już jest znacznie lepiej, a bywa, że jak ktoś goni jak głupi, to nie ma którędy, bo wszędzie dookoła akurat jeżdżący przepisowo i nie ma jak z pomiędzy nich wyjechać. Oczywiście to jeszcze nie jest norma, w końcu jeżdżący przepisowo to wciąż mniejszość. Ale już nikogo nie dziwi i nie oburza już jadący 60km/h samochód na Jagiellońskiej. I widać tych aut coraz więcej. Poza tym po części ulic w godzinach szczytu fizycznie nie da się pojechać szybciej, bo się po prostu stoi. To załatwia wiele problemów z prędkością i przepisami.
Tak samo na trasach. Kiedyś wszyscy jeździli 90-100km/h. Polonezy i Fiaty mogły niewiele więcej, ale nie opłacało się to bo powyżej 90-100 hałas był już nie do zniesienia i na dłuższą metę było to męczące. Szybszych aut prawie nie było. Później pojawiły się auta z Zachodu i zaczęło się "ściganctwo". Na trasach Wawa-Białystok, czy Wawa-Poznań normalne były całe kolumny pojazdów jadących 120km/h, a czasem i 140km/h i sortujących się kolejnością przy wyprzeadzaniu. Nierzadko walili środkiem, na trzeciego, rozpychając auta po poboczach (gdzie z kolei pod kołami ginęli piesi i rowerzyści). Teraz coraz częściej jadąc około 90km/h na tych trasach zdarza mi się, że przez długi czas nic mnie z tyłu nie dogania na tych trasach, ani ja nikogo nie doganiam - czyli jadę z prędkością podobną co wszyscy. Nieraz mam przed lub za sobą auto 2-3x mocniejsze od mojego, a mimo to kierowca jedzie spokojnie, równo. Z resztą często szaleją właśnie nie ci w najlepszych autach, a ci w średnio-drogich (powiedzmy 40-70 tys). Coraz częściej ludzie respektują zakazy wyprzedzania i tym podobne - tu na pewno zbawienna jest rola policyjnych aut z wideorejestratorami. Nigdy nie masz pewności, czy Cię taki nie filmuje - kierowcy się boją ich niesamowicie, bo jak Policjant dobrze podliczy ciągłą, skrzyżowanie, przejście dla pieszych i prędkość (takie kombo mozna złapać jednym wyprzedzaniem na skrzyżowaniu), to można dalej pójść piechotą już bez prawka. I w sądzie nie wygrasz, bo materiał pokazuje czarno na białym. Także łapówek już Policji nie wręczysz tak jak kiedyś. To olbrzymie plusy, które dyscyplinują kierowców.
W miejscowościach na trasach za to pozytywny popłoch zrobiły też fotoradary. Te 300 puszek na ósemce naprawdę widać, kierowcy już się przyzwyczaili, że co wioska to puszka i nie wiadomo kiedy będzie foto. Zwalniają prawie wszyscy. Różnica jest taka, że te 30% zwalnia widząc tabliczkę miejscowości (każdej miejscowości), kolejne 30% na widok tabliczki ostrzegającej przed fotoradarem, a 30% na widok fotoradaru dopiero, a 10% wali setką mimo to i liczy, że w puszce nie ma aparatu. Tym ostatnim wcześniej czy później kończy się limit punktów i muszą spasować, nawet gdy są dość bogaci by płacić mandaty.
Oczywiście do ideału bardzo daleko, ale jestem skłonny w te 30% uwierzyć. W każdym razie ta liczba nie wymaga wielkiego urealniania.
No i warto zwrócić jeszcze uwagę na jeden detal: statystyczny kierowca nie traktuje parkowania, jako jazdy - czyli nie wlicza nielegalnego postoju do nielegalnej jazdy. Pewnie stąd to poczucie u 1/3 że są w pełni "legalni".
_________________ Pozdrawiam rowerowo - Rafał 'Raffi' Muszczynko
__________________________________________________
Jeździć możesz powoli, ale myśleć musisz szybko 
|